Hej. Przesyłam ci raport z tego kursu on line. A właściwie tylko jedną część raportu. I ostrzegam, że tekst bardzo długi :)

W środę, kiedy dostałem zadania nie miałem czasu, żeby je zrobić.
W czwartek wyszedłem na miasto, ale uznałem, że zadanie z pytaniem o godzinę jest za łatwe i robię następne. Nie zrobiłem, bałem się.
W piątek zacząłem to pierwsze zadanie z pytaniem ludzi o zegarek. Nic trudnego. 10 ludzi (faceci, laski), potem 20x laski. Do 3 zadania z pytaniem o opinię nie potrafiłem się przełamać.
Żadnego kumpla nie brałem, przez co nie miałem motywacji, bo nikt mi banknotów nie palił.
Nie wyobrażam sobie, żeby wziąć jakiegoś kumpla i powiedzieć mu “Jak nie będę chciał podchodzić do lasek, to będziesz palił moje pieniądze”.

Anyway, w końcu przełamałem się w nocy…

* * *

Na zegarku 22:30, czas wybrać się na miasto. Poszedłem sam, pierwszy raz w życiu poszedłem sam do klubu.

Wchodzę do pierwszego lepszego lokalu i kieruję się na parkiet. Jest dużo ludzi i straszny ściśk. Staję na brzegu i rozglądam się. Obok mnie, oparta o kolumnę stoi jakaś dziewczyna. Przez myśl przeszło mi, żeby do niej zagadać, ale od razu włączyły mi się wymówki. Stoję jeszcze chwilę… raz kozie śmierć - odwracam się do niej, uśmiech, wyciągam do niej dłoń spodem do góry i mówię, że chcę z nią zatańczyć. Laska zadowolona zgadza się. Trzymając ją za rękę prowadzę na środek parkietu i po drodze pytam czy umie tańczyć salsę. Po przeczącej odpowiedzi z uśmiechem odpowiadam
Ja: “W takim razie cię nauczymy”
Ona: “Nie, nie ja nie potrafię!”
Ja: “To łatwe, patrz tylko na moje stopy”
Dziewczyna niestety za mną nie nadążała, więc olałem to i zacząłem tańczyć z nią normalnie, tj. -> jakieś kręcenie tyłkiem, ocieranie się o siebie, macanie z boku, od tyłko do piersi, itp.
Chcę ją pocałować, ale odsuwa głowę, więć całuję ją w prawy policzek, potem schodzę na szyję, znów policzek i usta. Znowu się odsuwa. Ponawiam proces kilkakrotnie, ale panienka jest nieugięta. W międzyczasie wymieniamy swoje imiona, ona ciągle mnie pyta o jakieś pierdoły, jak gdzie studiuję, skąd jestem. Ja odpowiadam żartami. Kiedy pytała o coś kolejny raz, powiedziałem żebyśmy poszli gdzieś, gdzie jest ciszej, bo w ogóle jej nie słyszę. Prowadzę ją do jakiegoś kąta parkietu, pod ściany. Tam dalej się przytulamy, dalej żartujemy i dalej próbuję ją pocałować, a ona odchyla głowę. Mówię jej
Ja: “Chce mi się pić, chodźmy do baru”
Ona: “Nie ja tu poczekam, blablabal”
Ja: “Chodź”, kładę rękę na jej plecach i prowadzę w stronę baru
Ona: “Wiesz co, idź sam, ja tutaj zajmę miejsce (wskazuje na pusty, ale zajęty stolik [jakieś ciuchy i torby tam leżały] metr obok nas)”
Ja: “Ehhh.. no dobra..” Niechętnie, ale się zgodziłem.
Idę. Widzę za barem kobietę, więc podchodzę w celu powiedzenia jej “Jesteś najpiękniejszą kobietą w tym klubie”. Klub był głośny, a lada szeroka, więc co by nie krzyczeć (nie miałem jaj) nachyliłem się do niej. Jak można się było spodziewać ona się odchyliła. Zirytowany mówię:
Ja: “Sok ananasowy” (Kiedyś przeczytałem, że poprawia smak spermy. W każdym razie kiedy pierwszy raz skosztowałem, zakochałem się w tym słodkim smaku i pijam go nałogowo)
Barmanka: “Powiedz proszę, to dostaniesz”
Ja: “Chcę sok ananasowy”
Barmanka: “Niech pan powie proszę, albo zajdę po ochroniarzy i wyrzucą pana z tego klubu”
A to cwana suka.
Ja: “Ehh… Proszę”
Barmanka: “Co?”
Ja: “Poproszę sok ananasowy”
Niechętnie przyniosła sok i zabrała kasę. Nie powiedziałem jej, że jest najpiękniejsza… zniszczyła mnie tym swoim sukowatym zachowaniem.
Wracam do swojej lejdi. Ona grzecznie siedzi i czeka. Podnoszę krzesło i przystawiam obok niej. Widzi, że mam w ręku tylko jednego drinka i to nie dla niej, ale nic nie mówi. Coś tam gadamy, ciągle żartuję i chwytam ją za słówka. I ciągle próbuję pocałować, ale bestia się nie daje. Mam wrażenie, że jest obeznana w sprawach damsko-męskich. Niby nie daje się pocałować, ale nic nie mówi po tych próbach, żebym przestał i na dodatek maca mnie po głowie, klacie, brzuchu. Nie pamiętałem imienia, ale cwaniara powiedziała, że trzeba było słuchać, kiedy mówiła. Z tego względu, że co chwila drapała mnie kokieteryjnie po rękach swoimi fioletowymi pazurkami, nazwałem ją “kocica” i tak do niej później mówiłem. Laska zauważyła, że przyszli ludzie, którzy siedzieli przy “naszym” stoliku, ale nie siadali, tylko stali i patrzyli na nas. Zażartowałem, że pewnie wiedzą kim jesteśmy.
Ja: “W końcu to jest nasz klub”
Ona: “Chyba MÓJ”
Ja: “Sorry… chciałem powiedzieć mój klub. Ty jesteś… moim ochroniarzem. Będziesz mnie bronić przed tymi wszystkimi laskami w klubie, w końcu masz takie wielkie muskuły, większe ode mnie (macam ją po bicepsach).
Ona: “Ej!” I bije mnie z uśmiechem tak, jak robią laski kiedy im się coś podoba, ale udają że je to obraziło.
Potem coś tam jeszcze gadamy… blablbalba… żartujemy… nie pamiętam dokładnie. Łajza dalej nie da się pocałować. W końcu mówi, że musi iść do toalety, czy gdzieś, i mam na nią czekać. Zauważyłem, że laska przez większość naszej rozmowy próbowała udowodnić, że to ona rządzi w naszej relacji, a ja za każdym razem wyprowadzałem ją z tego błędu. Jako, że nie jestem jej pieskiem, kiedy powiedziała mi, że zaraz wróci i mam na nią czekać, wstałem i poszedłem na parkiet.

* * *

Tam kolejny raz “Chcę z tobą zatańczyć”. Laska oczy 5zł i chwyta moje ręce. Wywijamy na parkiecie, obmacujemy się. Nie zapytałem jej o imię. Laska zachowywała dystans. Przy każdej próbie pocałunku odsuwała się i np. kiwała palcem. W pewnym momencie jakaś laska do niej podeszła. Moja dziewczynka powiedziała, że wołają ją koleżanki i żebym poczekał na nią. Kiedy idzie chwytam ją za rękę i przyciągam do siebie mówiąc:
Ja: “Dlaczego niby mam na ciebie czekać?”
Ona: “Zaczekasz to się dowiesz:>”
Zbliżam do niej twarz tak, że dotykamy się nosami. Postanowiłem, że nie włożę jej od razu języka do buzi, jak to zwykłem robić, tylko wypróbuję coś innego. Muskam jej usta… cmokam… ale nie było ślimaka, bo szybko odsunęła się z uwodzicielskim uśmiechem na ustach. Poszła za koleżanką. Kurwa… przecież nie będę na nią czekał.

* * *

Next.
Ja: “Podobasz mi się i chcę z tobą zatańczyć” (+ jak za każym razem uśmiechem i podanie dłoni jak na gentlemana przystało)
Ona: Kręci głową, że nie
Ja: “Dlaczego” (+ mina zbitego pieska czy też kota ze Shreka)
Ona: “Jestem zaręczona” I pokazuje mi dłoń, na której ma pierścionek z jakimś kamieniem.
Ja: “Jeśli kłamiesz, to jesteś bardzo, bardzo złą kobietą! Ale jeśli to prawda, to życzę wam szczęścia. Miłej zabawy!”

* * *

Następna akcja. Widzę dziewczyny tańczące w kółku z jakimś gościem. Podchodzę do tej najłądniejszej.
Ja: “Podobasz mi się i chcę z tobą zatańczyć”
Ona: “Nie, coś tam blablabla” Jakieś bzdury…
Ja: “Dziewczyno! To jest impreza, trzeba się bawić, więc bawmy się!”
Ona podchodzi do swojej koleżanki i tańczą razem
Ja: “Wiedziałem! Jesteście lesbijkami! Blablabla coś tam…” Naśmiewam się z niej
Ona: “Co ty powiedziałeś?!” Z uśmiechem na ustach. W końcu podaje mi rękę i tańczymy.
Obściskujemy się, tańczymy coraz odważniej, ciągle żartujemy. Po kilku minutach chcę ją pocałować. Ona szok! Odskakuje i patrzy na mnie ze zdziwieniem
Ona: “Co ty zrobiłeś?!”
Ja: “Dałem ci buzi”
Ona: “Blabla… jestem zajęta… bleble”
Tańczymy dalej. Kolejna próba, znowu odskakuje. Bierze swoją brzydką koleżanke i próbuje mi ją wcisnąć. Tańczą razem. Nagle coś tam mówi, że one śpią w trójkę z pewnym chłopakiem.
Ja: “Aha… w czwórkę… i pewnie urządzacie orgie co wieczór…”
Coś jeszcze pożartowałem. Powiedziała, że idzie do toalety i żebym czekał. Hahaha, jasne. Też idę do kibla. Jak wracam to mijam się z nimi, ale mnie nie zauważają. Ta, z którą tańczyłem rzuca do koleżanki “Jak ten koleś wyglądał?”. Haha pierdole ją, wychodzę z klubu, żeby się przewietrzyć i odpocząć, bo byłem cholernie zmęczony. To był błąd. Kiedy wyszedłem zauważyłem kilkunastoosobową kolejkę ludzi i bramkarza mówiącego, że nikogo już nie wpuści, bo lokal pęka w szwach.

Następne pół godziny to przeskakiwanie z klubu do klubu. Byłem tak zmęczony, że chciałem tylko zrobić te dwa pozostałe zadania - z barmankami i dwoma grupami dziewczyn - tylko podejść, zakończyć od razu rozmowę i spierdalać na chatę do łóżka spać.
Jak na ironię w żadnym klubie nie było barmanki. Sami faceci. Co jest kurwa nie tak? Bóg mnie chyba opuścił… Boziu… ześlij mi jakąś barmankę i pozwól iść spać…

* * *

W międzyczasie w jednym z klubów kolejny raz podchodzę z tekstem na taniec
Ja: “Podobasz mi się i chcę z tobą zatańczyć”
Ona kiwa głową
Ja: Tak jak przy poprzedniej “Jest impreza, bawmy się, blablabla”
Ona: “Niestety to nie jest twój szczęśliwy dzień” Czy coś takiego. Odwraca się i odchodzi ode mnie.
Ja: Do jej koleżanek “Ona zawsze taka jest?:)” Laski patrzą na mnie jak na idiotę. Jedna cwaniara (najmniej ładna, to zawsze one cwaniakują)
Cwaniara: “Zostaw ją ona jest zaręczona”
Ja: “Słuchaj… takie brednie to możesz wciskać innym frajerom”
Cwaniara: “Ona jest kurwa z moim bratem, więc WYPIERDALAJ!”
Ja: “Dlaczego tak chamsko?”
Nawet już nie odpowiedziała, tylko odwróciła głowę i poszła za resztą koleżanek. Wychodzę z klubu. Pierwsze zadanie zrobiłem.

Kolejny klub. Sami faceci. Albo faceci z laskami. Widzę grupę 6 lasek w boksie, ale zabrakło mi jaj, żeby podejść.

* * *

Następny lokal. Zbieram w sobie siły i podchodzę do dwóch dziewczyn zaaferowanych rozmową.
Ja: Nachylam się do nich (wiem, wiem, nie powinienem) “Cześć dziewczyny, chcę was poznać. Jestem RumTumTugger”
TaMniejŁadna: Najpierw zrobiła minę jak srający kot na pustyni (tj. popatrzyła na mnie z obrzydzeniem), ale po chwili “Jestem Ewelina. To też jest Ewelina.”. Po chwili “No i?”. Chyba coś tam mówiłem i potem zapytałem czy pójdą ze mną na parkiet, ale ona powiedziała, żebym nie przeszkadzał im, bo rozmawiają.
Ja: Już chcę odejść, kiedy w ostatniej chwili odwracam się i mówię “Ok. W takim razie powiedzcie mi, co zrobiłem źle”
TaMniejŁadna: “Wow… (szok) Wiesz, jak chcesz możemy być twoimi koleżankami”
Ja: “Co zrobiłem źle, kiedy do was podszedłem?”
TaMniejŁadna: (właściwie ta druga prawie nic nie mówiła) “Wiesz co, masz plus za jaja. Jeszcze nigdy żaden facet nie zapytał nas o coś takiego. Respect. Ale jeśli chcesz wiedzieć - przede wszystkim nie możesz podchodzić tak bezpośrednio. Powinieneś zapytać, o czym rozmawiamy i czy możesz włączyć się do rozmowy. Albo powiedzieć, że chcesz nas poznać i przedstawić się.”
Ja: “Ale przecież ja to właśnie zrobiłem”
TaMniejŁadna: “Tak, ale zanim się przedstawiłeś, miałeś zaczekać na moją zgodę. Bo ja tutaj jestem panią i władcą.”
Ja: “Ty? A co z twoją koleżanką? Jest twoją niewolnicą?” Czy coś w tym stylu. Ta ładniejsza nic nie odpowiedziała. A ta MniejŁadna nie pamiętam co…
Ja: “Ok co jeszcze?”
TaMniejŁadna: “Przede wszystkim postawa! Postawa facet! Nie możesz podchodzić stojąc tak” (Tutaj wysuwa krocze do przodu, jak jakiś rewolwerowiec z dziekiego zachodu - że niby ja tak stałem)
Ja: “Przecież ja tak nie stoję, popatrz z boku” (Rzeczywiście mogło to tak wyglądać od przodu, bo miałem obie ręcę położone na biodrach –> Ale to dopiero po tym jak powiedziały, że nie chcą rozmawiać ze mną, nie przy podejściu)
Potem coś tam jeszcze chwilę pogadaliśmy, życzyłem im dobrej zabawy pokepałem po plecach i wyszedłem z klubu.

* * *

Next klub. Podchodzę do baru. No! Nareszcie jakaś barmanka.
Ja: “Czy jest coś za 3 złote?” (zostało mi tylko 6, więc chciałem mieć na dwa soki)
Barmanka: “Tak, sok”
Ja: “W takim razie ananasowy”
Przyniosła i kiedy dawałem jej kasę powiedziałem
Ja: “Jesteś najpiękniejszą kobietą w tym klubie” Ale było to bez przekonania, właściwie bez żadnych emocji, nie wiem czy w ogóle się uśmiechałem.
Ona dziwnie na mnie popatrzyła, ale podziękowała i wróciła do pracy.

* * *

Już chcę wyjść z klubu, kiedy widzę 5 samotne kobiety siedzące przy stoliku. Kurwa, nie będę się bał! Idę!
Ja: Trzymając w lewej ręcę szklankę z sokiem “Cześć dziewczyny, chcę was poznać. Jestem RumTumTugger” Podaję kolejno każdej rękę. Pierwsze 3 powiedziały swoje imiona (nie słuchałem nawet, więc nie wiem), a dwie ostatnie nie.
Ja: “A wy jak macie na imię?”
DwieBezimienne: “A czy to ma jakieś znaczenie?”
Jestem zmęczony. Chcę do łóżka. Poza tym nie wiem co mam mówić, czuję za dużą presję, kiedy patrzy na mnie 5 nieznajomych dziewczyn i wszystkie czekają w milczeniu aż coś powiem.
Ja: “Wiecie co dziewczyny? Nie chce mi się z wami gadać”
One: “Blablabla….” Nie wiem, coś pierdoliły, ale widziałem, że chciały żebym został. Poza tym wszystkie ciągle się uśmiechały.
Ja: Nic lepszego nie przychodziło mi do głowy “Chcecie iść na parkiet?”
Laska1: “Myślisz, że skoro siedzimy tu przy stoliku całą noc, to wystarczy, że pojawi się książę z bajki na białym koniu i tam z nim pójdziemy?”
Ja: “Białego konia niestety tutaj nie mam, zostawiłem przed klubem. Zbroi też nie… blbalbalbla… ” Tutaj już bredziłem od rzeczy, bo nie wiedziałem co mówić, a one wszystkie 5 się kurwa we mnie ciągle milcząco wgapiały.
Nagle zobaczyłem na stoliku coś ulepionego z plasteliny
Ja: “A co to jest?”
Wszystkie: “AAaaaaahahahahaha!!!”
JednaZnich: “To jest siusiak”
Ja: “Ty chyba nigdy siusiaka nie widziałaś”
Jej koleżanki w śmiech.
Wszystkie: “Bo ona jeszcze ślubu nie miała! Ahahahahaha!”
Ja: “Wiedziałem… więc jesteście pobożnymi dziewczynkami i czekacie aż do ślubu?”
KtóraśLaska: “Więc jak wygląda siusiak?”
Ja: Pokazuję na powykręcany wytwór z plasteliny i mówię “Tak jak ten tylko jeszcze bardziej poskręcany”
Wszystkie: “Aaaahahahahaah!!!”
Ja: “Tak w ogóle to skąd macie tą plastelinę?”
JednaZnich: “Dostałyśmy w barze:)”
Ja: “Ej… a ja nie dostałem. Może dlatego, że ja mam sok, a dodają tylko do alkoholu”
JednaZnich: “Możliwe… ale możesz też podejść i powiedzieć, że chcesz plastelinę, to pewnie ci sprzedadzą:)
Wszystkie: “Hahahah”
Ja: Nic mi nie przychodzi do głowy, a nie będę tam stał i milczał, bo wyjdę na idiotę, więc mówię “Dobra laski, nie chce mi się z wami gadać, bawcie się dobrze”
Wszystkie: “No, ty też, pa!”
Wychodzę z klubu.

* * *

Następny. Kieruję się do baru, bo widzę barmanki.
Ja: “Co dostanę za 3 zeta?”
Barmanka1(najładniejsza): “Szota” i pokazuje mi tabliczkę >>Wiśniówka plus cośtam SHOT! 3 ZŁ HIT!!!<<
Ja: “Niech będzie”
Daje jej kasę i kiwam palcem, żeby się zbliżyła.
Ja: “Jesteś najpiękniejszą kobietą w tym klubie”
Laska burak, zmieszany uśmiech i spuszcza głowę. Dziekuje mi. Kiedy dostałem już pełny kieliszek pytam innej barmanki (tamta gdzieś zniknęła)
Ja: “A może dostanę coś na zapitę?”
Barmanka2: “Hmmm… mogę ci dać wodę z kranu”
Ja: “Ok”
Barmanka3: “Albo jak chcesz to ja mogę ci zrobić za darmo drinka “etiopia”"
JA: “Wow! No jasne!”
Dostaję od Barmanki2 szklankę z wodą i patrzę jak Barmanka3 przyrządza mi “etiopię”.
Dostaję pustą szklankę z lodem i plasterkiem cytryny.
Ja: “Ej! Ale tutaj nic nie ma!”
Barmanka3: “Tak jak w Etiopi hahaha :D”.
No trzeba przyznać, że udał się dziewczynie dowcip.
Biorę szklankę z wodą i przelewam zawartość do szklanki z “etiopi”. Wyciągam plasterek cytryny i nabijam na ściankę.
Ja: “No i co, będzie ze mnie jakiś barman?”
Barmanka3: “No może byś się nadał, ale cytryny nie nakłada się palcami”
Ja: “To robiłem drinka dla siebie, więc mogę” Oblizuję palce z cytryny.
Barmanka3: “I przede wszystkim nie oblizuje się palców!!! Gdybyś tak robił w pracy po podaniu każdego drinka, to po godzinie byłbyś pijany”
Ja: “WOw..aż taki ruch tutaj macie…”
Barmanka3: “Nawet nie wiesz jaki duży…”
Przez następne parę minut wkręcam wszystkich ludzi podchodzących do baru, żeby wzięli “etiopię”, bo za darmo jest, a oni się podniecali haha :D Tak ja ja, kiedy barmanka mi o nim powiedziała :)
Co chwilę wymieniam uśmiechy z barmankami.
Obok mnie jakiś najebany starszy gość, więc wyciągnąłem od niego papierosa i zakuplowałem się. Gość mi opowiada skąd jest, że kurwa w jakiś zespole w zakopanem jest wokalistą i w tym momencie zaczyna po góralsku śpiewać na cały regulator. Pozytywny człowiek :) Widziałem, że miał przed sobą kilka kieliszków “kamikadze”, więc postanowiłem, że skoro zadania już zaliczone, to mogę mu trochę pomóc przy piciu. Poczęstował mnie paroma kielonami, a że głowę mam masakrycznie słabą, to od razu mnie zmiotło. Pożegnałem się ze wszystkimi, barmankom życzyłem miłej pracy i wyszedłem z klubu. Przy wyjściu mijałem 3 laski, to do ostatniej zagadałem, że chcę je poznać, ale już było pewnie za późno bo tylko odwróciła się i poszła dalej za koleżankami.

* * *

I kolejny klub. Nogi bolą od wysiłku, bo trochę już dzisiaj przeszedłem…
Schodzę po schodach, widzę dwie ładne kobiety siedzące na sofach i rozmawiające.
Ja: “Cześć, chcę was poznać. Jestem RumTumTugger”
One: Uśmiech “Cześć. Jestem X a ja Y”
Pustka w głowie, nie mam pojęcia co powiedzieć. Dosiadam się do nich.
Ja: “Jak leci?”
One: “W porządku :)”
Ja: “Chcecie pójść ze mną do domu?”
One: “CO?! [szok] Masz nas za jakieś tanie dziwki albo łatwe panienki?!”
Ja: “Tego nie powiedziałem. Zadałem proste pytanie”
One: “Za taką bezczelność i wulgarność powinnyśmy pójść po ochroniarzy, żeby cię stąd wyrzucili, naucz się najpierw dzieciaku szacunku do kobiet!!”
Ja: “Ok. W takim razie skoro już mnie spisałyście na straty, powiedzcie przynajmniej co zrobiłem źle”
One: “Co zrobiłeś źle? Byłeś bezczelny! Zresztą po tym co zrobiłeś, nie mamy już o czym rozmawiać.”
Ja: “Hmmm… to może jakieś rady na przyszłość?”
One: “Rady? Wydaje mi się, że jesteś inteligentnym mężczyzną, więc sam coś wymyślisz. A teraz nie chcemy już z tobą rozmawiać”
Ja: “To w takim razie życzę miłej zabawy”
One: “Wzajemnie” (z oburzeniem na twarzy:D)

* * *

Idę na przystanek, zasłużyłem na sen. Po drodze zaczepiam grupę dziewczyn, czy mają papierosa. 3 laski powiedziały chorem: “Nie!”, natomiast ostatnia, czwarta, powiedziała, że ma.
Ja: “HAhaha! O wy kłamczuchy!”
Laski: (Do tej co mnie częstowała) Ty konfidencie!!!”
Zostawiły nas i poszły. Panienka szuka papierosów i szuka, mówi, że idą do McDonalds. Opowiedziałem jej historię, jak to mój kolega się tam zatruł i że to chujowe jest żarcie. Laska znalazła papierosy, ale teraz szuka ognia. Nie czekając na nią zaczepiam jakiegoś gościa czy ma ogień. On podchodzi, zapala mi i jej. Jeszcze chwilę z nią pogadałem i poszedłem w swoją stronę.

* * *

Później jeszcze na przystanku całe towarzycho najebane, jakaś grupa 5 lasek, z innej strony jakiś napierdolony gość, to się pośmialiśmy i pożartowaliśmy. Wszyscy ludzie z przystanku patrzą na nas i się uśmiechają.

* * *

Jest już 6:00, kiedy kończę pisać. Zaraz kładę się spać. Pomimo kłopotów z grą dzienną myślę, że po tym jak dziś w nocy się przełamałem, będzie ok i prześlę ci raport jak tylko zaliczę tamte zadania.

Nie wiem dlaczego, ale ani razu kiedy kobiety mnie odrzucały nie czułem się jak przegrany. Nie odczuwałem tego jako porażka. To było… normalne. Po tym jak mnie odprawiały nie czułem się inaczej niż przed podejściem.

Na zakończenie powiem dwie rzeczy:
1. Nie sądziłem, że to takie łatwe
2. To cholernie uzależniające :) Po każdym odrzuceniu chcę więcej haha, chcę podejść do następnej :)

Pozdrawiam gorąco,

RumTumTugger

 

 

Feedback :

Gratuluje wyjścia samemu. Jak pewnie zauważyłem skuteczność jest większa. Kobiety od razu czują, że przyszedłeś sam i jesteś odważny.

Z tego co widzę, nie potrzebujesz dużej pomocy a motywacji! Doświadczenie przyjdzie samo :)

Po pierwsze barmanka przy barze nie była wredną suką, a chciała zacząć z Tobą flirtować! Myślisz, że zawołałaby ochronę ? He… To był swego rodzaju shit test, który oblałeś. Mogłeś ją przeramować “zawsze tak podrywasz swoich klientów ?”. Dobra nauczka na przyszłość.

 

Jeżeli izolujesz kobietę (bierzesz ją w spokojne miejsce), zaczynasz budować raport. To nie istotne, czy ona da się pocałować czy nie. Na pewno się da, ale potrzebuje czasu. One nie chcą wyjść na kolejne łatwe. Znam, to z doświadczenia.

 

Jeśli kobieta jest zmęczona, zabierasz ją w spokojne miejsce gdzie możecie usiąść i zbudować raport. Większość początkujących popełnia klasyczny błąd. Poznaje dziewczynę, pogada i otwiera następne. Potem dużo się całują a mało ruchają. Masz fajną dziewczynę idziesz do końca. Chyba, że znajdzie się lepsza.

 

Pokażę Ci różnicę, który zauważyłem chodząc po klubach

Początkujący: otwiera -> za szybko chce pocałować (czasem, to jest dobre) ->zabiera ->wypuszcza->otwiera następne.

Dobry Gracz: szuka najładniejszej ->otwiera->zabiera->raport->całuje->wyjście z klubu do mieszkanie ->seks.

Sam przez to, przechodziłem. Czasem się zdarzy, że coś Ci się nudzi z kobietą, albo jest nieodpowiednia i szukasz innej. Jeśli wszystko gra, lepiej domykać do końca.

 

Czasem za szybko całujesz nieodpowiednie kobiety. Jeśli szukasz ONS, być może trafisz na odpowiednią i ją przelecisz. Jeśli szukasz seksu na dłużej niż kilka dni, czasem lepiej zbudować raport i dopiero później domknąć, gdy ona Cię już zna i zaczyna ufać.

 

Jak radzić sobie z takimi cwaniarami ? OLAĆ JE! One się dla nas nie liczą. Może faktycznie kobieta miała zły dzień i ten frajer narobił jej problemów. Ja bym po wypierdalaj powiedział jej coś w stylu “Dzięki” i na razie. Szkoda niszczyć sobie energię:)

 

Przyjacielu miałeś świetną akcję z tymi dziewczynami “co zrobiłem źle “. Idealny punkt zaczepienia “Ok, możecie zostać moimi koleżankami. Spróbujmy jeszcze raz. Jestem Under a wy ?”. Siadasz do boksu i zaczynasz rozmowę. Mogłyby być z tego niezłe jaja a zarazem mogłeś się czegoś fajnego nauczyć. Dostałeś IOI’s w postaci “masz jaja”. Jak jak strzeliła Ci “ja tutaj jestem panią i władcą”, szybko przeramowujesz “A chciałaś być moją koleżanką. No widzisz Kozo jedna! Tak się nie postępuje z przyjaciółmi… Przybij pionę pewniacho !:)”

 

Co do setu z 5 kobietami : Bardzo fajnie. Kobiety zaczęły Ci słać IOI’s. Trudno jest utrzymać tak duży set. Spieprzyłeś. Trzeba było powiedzieć : “Gdzie mnie teraz zabieracie?”. Za szybko rezygnujesz.

 

Bardzo fajna akcja z barmankami. Znowu nie pociągnąłeś do końca. Widzisz jak fajnie działa direct ? Jak ona robi się czerwona, tzn. że książe jest w pobliżu…. :) Przynajmniej poznałeś górala i piłeś za darmo.

 

Bardzo dobry kolejny direct. Jednak nie potrafisz dobrze ramować. Przyjdzie samo z doświadczenie. :) Skoro są oburzone, a dalej z Tobą gadają tzn. Że emocjonalnie mają ochotę, ale logicznie bronią swojej reputacji. Znowu uciekłeś w dobrym momencie.

 

No i kolejna akcja zniszczona. Idziesz z nimi pojeść do MC Donaldu :)

 

Powiem wam tak chłopaki : jesteście dobrzy i będziecie zajebiści!

 

Z czasem zaczniesz przyjmować taką postawę jak ja. Chodź jej czasem nienawidzę. Wszystko co przyjdzie, ze świata zewnętrznego będziecie traktować tak samo. Nie ważne czy porażka czy sukces. To jest dobre, łatwiej się żyje, ale nie zawsze potrafisz się tym cieszyć. :)

 

Pozdrawiam