Witaj Under!

Przesyłam Ci pierwszą część FR, którą wzbogacę jutrzejszego dnia o relacje z wykonania dwóch ostatnich ćwiczeń (6, 7).
Dziś wprawdzie przystąpiłem do pierwszego z nich (”Podobasz mi się. Chcę Cię poznać”), ale wyglądało to w ten sposób:
Idzie taka “lovely girl” chodnikiem, więc walę (wcale nie śmiało i nie bez oporów):
- Cześć!
- (ona wybita z transu) Cześć! (myślała pewnie, że jakiś znajomy)
- Podobasz mi się…
- Nie dzięki!

Byłem spięty, co było słychać i widać. Nie dała mi nawet skończyć…
Przez to doświadczenie łaziłem po mieście jak lunatyk. Na domiar złego spotkałem jeszcze dawną miłość,
co już zupełnie zbiło mnie z tropu. Cholera, nie mogłem się przemóc.
Wiesz, wydaje mi sie przy tym, że wyjechanie z takim tekstem jest dla mnie bardziej hardcore’owe niż stwierdzenie
“Jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką dzisiaj widziałem.”. Czas mam napięty, ale jutro zrobię drugie podejście i prześle
Ci pełny raport z całości. W załącznikach znajdują się FR’y z poprzednich misji.

Pozdrawiam,
Pedro

The Begnning

Ja, Pedro, otrzymawszy wieczorem dnia 14.05 swój zestaw misji specjalnych, przystąpiłem do przygotowań zaplecza psychicznego niezbędnego do ich wykonania. Tak się złożyło, że ostatnimi czasy byłem niemalże zmasakrowany przez excuse’y. Nie szkodzi, że na początku kwietnia zrobiłem pierwsze trzy dni DC (a pierwsze dwa ćwiczenia z zestawu Undera obejmują te same zadania co w pierwszych dniach DC), byłem przerażony faktem ponownej konfrontacji z ludnością mojego małego miasteczka. „Co, jeśli trafię na te same osoby?”, „Co, jeśli spotkam znajomych?” – te i inne excuse’y atakowały bez przerwy mój umysł. O godzinie 14:00 byłem już jednak umówiony z kumplem na naszym ryneczku. Po moim krótkim odpoczynku, ruszyliśmy. Pierwsze ćwiczenie polegało na otwarciu dziesięciu osób z pytaniem o godzinę. Szło jak z płatka! W miarę posuwania się naprzód nabierałem coraz większej pewności siebie. Kolega podążał moim śladem. Spotkanym osobom, a były to głównie kobiety, najwyraźniej nie przeszkadzało to, że mamy zegarki na ręce, że w pobliżu jest wieża ratuszowa z zegarem, bądź pytana o godzinę osoba widziała, że nie jest „tą jedyną”. Otwieraliśmy na zmianę, szybko przekraczając magiczną dziesiątkę, ciesząc się przy tym specyficznym uśmiechem, którym obdarowywały nas zagadnięte panie. Dobry BL działa cuda! (Dla porównania, kiedy robiłem DC, byłem raczej spięty i zdarzały się reakcje mniej przychylne. Może dlatego, że byłem sam?). Następnie zrobiliśmy sobie małą przerwę na posiłek i przystąpiliśmy do kolejnego etapu, czyli wykonania ćwiczenia drugiego. Ćwiczenie to zaś polegało na otwarciu 20 kobiet pytaniem o godzinę. Zaczęliśmy od panienek usadowionych na schodach przejścia kolejowego, niedaleko budki gastronomicznej, w której niedawno się posilaliśmy. Najpierw ruszył mój kolega – wszystkie panny zgodnie (a było ich 4) wyciągnęły komórki w odpowiedzi na jego pytanie (zdaję się, że miały ochotę by rozwinąć temat, ale my trzymaliśmy się planu :P). Ja zapytałem tylko dlaczego ich wersje się nie zgadzają, na co zaczęły opowiadać o swoich telefonach komórkowych. Spojrzałem na kumpla i wskazałem mu pobliski ogródek, w którym siedziały panny w kilku grupkach. Kolega ruszył do najbliższego setu (dwie kobietki i jeden facet) i pyta o godzine. Sytuacja o tyle fajna, że ja w tym czasie „podbijam” do grupki obok i pytam o to samo. Żadna z pań nie zadawała pytań, tylko z wyrazem lekkiego zmieszania okraszonym uśmiechem udzieliły nam odpowiedzi. Panna z „setu kolegi” spojrzała na mnie wymownie, otwierając usta, na co ja puściłem oczko i ruszyliśmy dalej ;). Wracaliśmy w stronę rynku, po drodze otwierając różne panie. Wymienię tylko przypadki najciekawsze ;). Panienka idzie ze swoim menem w pewnej odległości od siebie – on trzyma jej zakupy. Podbijam! „Cześć! Która jest godzina”. Mówiłem za cicho, panienka mnie nie zauważyła i skręciła do centrum handlowego. Za to odezwał się koleś z pogardą w głosie: - Masz zegarek i nie wiesz która godzina, co? – Nie. Po czym grzecznie spojrzał na swój, podał mi czas i poszedł za swoją damą. Kolejna sytuacja, ponownie set mieszany. Dziewczyna idzie z gościem, trzymają się za rękę. Podbijam! Odezwał się tylko facet. Ten również spojrzał na mój zegarek, ale już po tym jak zaczął sięgać po komórkę. Rzucił tylko: - A co z Twoim zegarkiem? – Nie działa. Po czym podał mi czas. Po dotarciu na rynek, w najbliższym ogródku piwnym, powtórzyliśmy motyw „sąsiednich setów”, z sukcesem! I chyba najciekawsza sytuacja – dziewczyna siedzi z kolesiem w ogródku p. i rozmawiają. Przechylam się przez płotek i pytam dziewczyny o godzinę, na co koleś odwraca się i rzuca z pogardą: „Masz zegarek i pytasz o godzinę” (kumpel podszedł i skomentował, że to atrapa). Dziewczyna jednak uśmiechnęła się i podała mi czas.

Tak otworzyłem grubo ponad 40 setów, na oba ćwiczenia (kolega nieco mniej, ale też nie czuł „obowiązku” ich wykonania). Najistotniejsze jest jednak to, że szliśmy pewnym krokiem, uśmiechając się do wszystkich wokoło. Na zakończenie usiedliśmy w ogródku piwnym i popijając zasłużony złocisty napój. Ja zagadnąłem jeszcze siedzące za moimi plecami panny i włączając się do ich rozmowy poświęciłem się tematowi… agroturystyki ;).

cdn.

 

Under missions part II (ćwiczenie 3)

Gdy zbudziłem się rano, na myśl o wykonaniu zaplanowanych na dzisiaj ćwiczeń (pytanie kobiet o opinię i „pięciominutówka”), przepełniało mnie poczucie mocy i pewności siebie. Tak samo jak dnia poprzedniego, umówiłem się z kumplem popołudniem na rynku, z którego planowaliśmy wystartować. W drodze na rynek witałem się z napotkanymi nieznajomymi, np. przechodzę pewnym krokiem obok dwóch panienek i mówiąc „cześć” patrzę przed siebie. Z tyłu zaś słyszałem komentarze: - Znasz go? – Nie, pierwsze widzę. – Ale fajny, nie? Powiemy mu „siema”? I usłyszałem za plecami zgodne „siema”, na co odwróciłem się szczerząc zęby w szerokim uśmiechu. Panny w śmiech. Po dotarciu na rynek, w oczekiwaniu na przybycie kumpla, rozwaliłem się wygodnie w ławeczce i obserwowałem wymijające mnie kobietki. Gdy kolega do mnie dołączył, poczułem jak zaatakowały mnie excuse’y. Trochę to trwało zanim zebraliśmy się z ławeczki, ale w końcu ruszyliśmy. Jak wspomniałem, mieszkamy w małym miasteczku, a tego dnia ulice były szczególnie wyludnione. W końcu wyjechałem do ekspedientki ze sklepu z pamiątkami, która właśnie przebywała na papierosku, z tekstem: „Czy przystojniej wyglądam w okularach (miałem na sobie przeciwsłoneczne) czy bez”. – To może najpierw je włożysz, żebym mogła Cię w nich zobaczyć. Fakt, kiedy podszedłem automatycznie i nieświadomie zdjąłem je z nosa i będąc zaszokowany swoim pytaniem musiałem wyglądać komicznie. Ona odpowiedziała, że okulary nie robią różnicy. Po tym podejściu długo, długo nic, więc postanowiłem go nawet nie liczyć :P Zaczepiałem wprawdzie mijające mnie po drodze panie, ale poza mijaniem mnie niczego więcej nie robiły. W międzyczasie kumpel wpadł na pomysł, by kupić sobie kolczyk, w związku z czym pytanie o możliwe miejsce zakupu, postanowił wykorzystać jako opener. Trafiliśmy więc na trzy licealistki, których nie omieszkał o to zapytać. Właśnie zamierzaliśmy przejść przez jezdnię, kiedy wskazałem koleżce jego target. Ruszył pierwszy, ja dołączyłem. Po pytaniu o sklep z biżuterią, w odpowiedzi na, które dzieweczki zaczęły preparować słowne mapy, wyskoczyłem z moim pytaniem. Dwie z nich zwyczajnie mnie „zlały”, a jedna (nota bene ta podobała mi się najbardziej ;) ) odpowiedziała na odczepne „beeeezzz”. Tak się złożyło, że dziewczyny szły tą samą drogą co my i w dodatku przed nami, przez co wyglądało to, i one chyba tak to odebrały (zerkanie przez ramie, parodiowanie naszych kroków – „postawa alfa” etc.), jakbyśmy je śledzili. W końcu przeszły na drugą stronę ulicy wodząc za nami wzrokiem. Zapewne zaciekawiło je to, że na ich oczach podszedłem do kolejnej nieznajomej i zapytałem ją o swój urok osobisty. Zaczepiona tylko uśmiechnęła się zdziwiona i powiedziała, że w zasadzie wszystko jedno. Szliśmy drogą w stronę rynku. Otworzyć miałem 10 kobiet i byłem w tym względzie raczej wybredny. Poza tym, jeśli panienka, którą pytałem o opinię na mój temat nie wypowiedziała się w tej kwestii, w ogóle tego nie liczyłem. Szło to, przynajmniej takie miałem wrażenie, opornie, przez co zaczęły mnie podgryzać excuse’y. Niektórym z zapytanych pań odpowiadałem na zakończenie wypowiedzi „dzięki”, innym zaś „tak myślałem”, przy czym nie miałem chyba jakiegoś konkretnego kryterium. Panie przeważnie uśmiechały się na moje pytanie, ale zdarzały się „demonstracje silnej ramy”. Jeśli chodzi o ciekawsze sytuacje:

Śliczna, wysoka brunetka lat dwadzieścia parę (na oko):

- Cześć, czy uważasz, że przystojniej wygladam…

- I tak jesteś przystojny, więc to nie ma znaczenia.

Moje ego zaczęło tańczyć…

Wejście do sklepu z odzieżą i pytanie do ekspedientek – w odpowiedzi na nie, panie uśmiechnęły się i popatrzyły po sobie, bez odpowiedzi. Ja się speszyłem i wyszedłem :P

Wizyta u kosmetyczki, gdzie kumpel przebijał sobie małżowinę i pytanie wszem i wobec pracujących tam pań, ku ogólnym ich rozradowaniu – „I tak jesteś przystojny… i w ogóle” odpowiadały

Podsumowując:

Mimo tego, że zrobiłem znacznie więcej niż dziesięć podejść (kolega „pracował” we własnym zakresie np. pytając kobiet gdzie można kupić zeszyt w kółka, co swoją drogą, jak się okazało, jest całkiem niezłym openerem ;) ), nie czułem szczególnej satysfakcji. Zaplanowałem bowiem także wykonanie „pięciominutówki” (gadanie z napotkanymi kobietami przez 5 min.), a tego już mi się zrobić nie udało (nie wiem czy bardziej zaważyły na tym excuse’y czy przerzedzający się tłum). Ogólnie byłem za bardzo spięty, pomimo dość pozytywnego feedbacku. Po wykonaniu ćwiczenia miałem wrażenie, że w stosunku do dnia poprzedniego się uwsteczniłem…

feedback :

Feedback:

Po pierwsze nie ma złych reakcji. Musisz zrozumieć, że większość pięknych kobiet po otwarciu daje odpowiedź z automatu, aby Cię spławić :) Zresztą napiszę o tym artykuł:)
Bardzo dobrze, że zaczynacie działać. Widzisz miałeś zegarek. Miałeś przeszkodę. Przeszkody generują exusy. Exusy są tylko wytworami naszego umysłu. Pokonałeś przeszkodę, pozbyłeś się exusa. Proste prawda ? Teraz wiesz, że podejście do kobiety nie jest niczym złym. Widzisz jak ludzie dobrze reagują na pytanie o godzinę? Tak samo mogą reagować na dowolny opener, to wszystko kwestia nastawienia, stanu umysłu i doświadczenia.

Słuchaj, jak dostajesz szybką i pozytywną reakcję od kobiety, od razu podchodzisz! One zaczynają Cię podrywać kolego :) Ekspedientka, była zainteresowana ? Niejako wymusiłeś na niej zainteresowanie. Jak set idzie najlepiej dołączyć się do marszu w ich kierunek i dalej kontynuować rozmowę.

Jak kobieta mówi Ci “I tak jesteś przystojny”, uwaga tutaj może być pułapka.
Ja bym odpowiedział “Myślisz, że wyglądam jak Mel Gipson?”
Ona: “Nie jesteś ładniejszy”(jesli się niezdyskwalifikujesz, będzie miała z czego się śmiać z koleżankami”
Ja: Nie lubię Mela Gipsona. Ale jesteś wredna Kozo… :) Co robisz przez najbliższe 20min ?
Ona: Nic… Miałam coś załatwić /lub/ Musze lecieć.
Ja: Ok. Załatwisz to później. Chodź tam jest restauracja. Idziemy na kawę (instant date). / Ok rozumiem. Wydajesz się wredną Kozą. Powinienem Cię lepiej poznać. Podaj mi swój numer telefonu.

Widzisz. Rozmowę kierujesz w dobrym dla Ciebie kierunku. Ja wolałbym szybką randkę niż numer telefonu, ale przedstawiłem Ci dwa dobre rozwiązania. Wyciągaj z każdego podejścia maksimum! Wszystko jest kwestią doświadczenia. Dla jednych trudno jest zatrzymać kobietę na 5 minut, dla innych na 10h. Wszystko przyjdzie samo jak będziesz ostro trenował.

Ale spieprzyłeś ostatnią akcję. Przyjaciele jeśli macie dobrą sytuację od razu musicie ją wykorzystać. Być może już nigdy nie spotkacie takiej kobiety. Był odpowiedni moment, daliście dupy. Szybka randka rządzi!. Marnujecie bardzo dobre sytuacje! Spokojnie poradzimy sobie z tym :)